Strona Główna  »  Wydarzenia 2013/2014   »   Dziecko holocaustu

Dziecko holocaustu

Był to dość deszczowy wtorek. Grupa 6 losowo wybranych osób z 2a, wraz 3 osobami z 2b i jedną uczennicą 3c udała się na wykład, a raczej pogadankę z Krystyną Nowak – Żydówką, która przeżyła II wojnę światową. Rozmowa miała miejsce w Domu Edyty Stein we Wrocławiu, znajdującym się przy ul. Nowowiejskiej 38. Mogę się założyć, że większość z nas poszła tam tylko po to, żeby się urwać z lekcji. Jednak po godzinie słuchania ta „większość” zmieniła zdanie. Krystyna Nowak, osoba niesamowicie otwarta, radosna i mimo swoich 83 lat i dość poważnych schorzeń wzroku, nadal jest pełna życia. Swoje korzenie określiła słowami: „Jestem Polką z wyboru, a Żydówką z pochodzenia”. Opowiadała nam o swoim życiu w ramach projektu „Ocalić od zapomnienia. Historie opowiedziane.”. Urodziła się w Łodzi w 1931r. Jeszcze wtedy nazywała się Róża Aleksander. Kiedy miała 5 lat zmarł jej ojciec Gabriel. Od tamtego momentu była wychowywana przez matkę Sabinę, która była krawcową. Zaczęła wspominać od 1939r. kiedy to hitlerowcy wkroczyli do Łodzi. Pamięta, jak po ulicach Łodzi przejeżdżały rzędy wielkich czarnych motocykli, na których siedzieli wysocy niebieskoocy blondyni w skórzanych kurtkach, spodniach i z oficerkami do kolan. Niedługo po tym pojawiło się rozporządzenie, że Żydzi nie mogą chodzić po chodnikach i muszą nosić opaski z Gwiazdą Dawida. Pani Krystyna sama poprosiła mamę, żeby jej sprawiła taką opaskę. Gdy chodziła po ulicy zamiast po chodniku, katoliczki dziwiły się: „Że dziewczynka z katolickiej rodziny, a po ulicy z opaską chodzi”. Potem wraz z matką uciekły do Krośniewickiego getta. Nie było to getto takie jak warszawskie: ogrodzone murem i strzeżone przez esesmanów. Była to zwykła ulica. Na jednym końcu mieszkali Polacy, a na drugim Żydzi. Opowiadała, o tym jak Polacy z tego miasta im pomagali. W 1942r. zmieniła imię i nazwisko, bo jej mamie udało się kupić aryjskie metryki urodzenia. Od tamtej pory nazywała się Krystyna Marczakówna. Gdyby nie pomoc ze strony jednej z mieszkanek Krośniewic, zostałaby przewieziona do lasu, zabita i zakopana. Gdy udało im się uniknąć tego tragicznego wydarzenia wyjechały do Warszawy, gdzie zamieszkały na Żoliborzu Dolnym. Jej mama nadal zajmowała się szyciem. Kiedy w sierpniu 1944r. wybuchło powstanie warszawskie, razem z matką uciekają do starej carskiej fortecy. Tam przeczekały 63 dni powstania. Po powstaniu, szczęście po raz kolejny się przychyliło do losu biednej małej Żydówki. Nie została wzięta do obozu koncentracyjnego, jak większość kobiet, starców i dzieci, a została wysłana na wieś do pracy. Wtedy skończyła się wojna. Pod koniec tej rozmowy padło kilka ciekawych pytań, ale odpowiedź na jedno szczególnie zapamiętałem. Ktoś z Sali rzucił pytanie, czy wierzy Pani w Boga. Odpowiedź pani Krystyny mnie zaskoczyła: „Wiem że mam coś w duszy, wiem że mam coś w sercu, ale w nic nie wierzę”. Padło też pytanie o muzykę. Okazało się, że pani Krystyna lubi słuchać rocka. Jej wnuk jest menadżerem rockowego zespołu. Bardzo mi się podobało i z chęcią poszedłbym na kolejne spotkanie z tego cyklu, ponieważ można tam posłuchać ciekawych osób, które nie przedstawiają suchych faktów, takie jakie możemy znaleźć w każdej książce, a prawdziwe elementy ówczesnego życia. Gorąco polecam te wyjścia osobom, które pasjonują się tematyką II wojny światowej.

Kuba Lipski 2A

ocalic2

ocalic1